Max Payne 3

 Strona główna    Archiwum Komiksów    Artykuły    Felietony    Film i Komiks    Galeria    Imprezy    Komiks i okolice    Komiksy on-line    Konkursy    Książka i Komiks    Linki    Ludzie komiksu    Newsletter    O nas    Prasa komiksowa    Recenzje    Relacje    Serie komiksowe    Sondy    Spis chronologiczny    Topy i Wtopy    Wydawnictwa    Wywiady   Zapowiedzi  

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Zapowiedzi

 Maj (41)
 Czerwiec (19)
 Lipiec (11)
 Sierpień (11)

Patronat

Ostatni wynalazek Ostatni wynalazek

Imprezy

- brak w tej kategorii -

Newsy

 Maj
 Kwiecień
 Marzec
 Luty

Warto kliknąć

Wielkie Archiwum Komiksu
heroesmovies.pl

Tajfun

Recenzja

Henryk Kaydan #1-2

Dodano: 2011-10-16 18:50:18
Henryk Kaydan #1 Jedni tęsknili, inni nie. A one i tak wróciły. Zeszytówki! Mamy więc „Star Wars Komiks”, bełkotliwy „Konstrukt” i trochę za mało śmiesznego, jak na parodię, „Człowieka Bez Szyi”. Mamy również comiesięczną – od pewnego czasu – porcję Henryka Kaydana.

Zacznijmy, jak Pan Bóg przykazał, czyli od zamieszczonej w pierwszym i drugim zeszycie historii, o wielce oryginalnym tytule, „Początek”. Dużo w tym komiksie porwań – najpierw znika córka głównego bohatera, później sam Kaydan, a na końcu jeszcze jego przyjaciółka. A to i tak nie wszyscy. Właściwie wszystko kręci się właśnie wokół owych porwań i tajemniczej (bo jakżeby inaczej) organizacji. Prócz głównej historii, w drugim zeszycie dostajemy również bonusową, rozplanowaną na osiem plansz i przewidywalną „Podwójną grę”.

Mimo że to „Konstrukt” promuje się jako „następca komiksów z TM-Semica”, według mnie to raczej „Kaydan” jest duchowym następcą legendarnego wydawnictwa. Sztywna narracja (często zupełnie zbędna), niezgrabne zdania przywołują na myśl właśnie stare komiksy. Bolą braki warsztatowe w warstwie rysunkowej, niejednokrotnie zawodzi anatomia i perspektywa.

To wszystko jednak pasuje do konwencji, jaką przyjął autor. „Kaydan” przypomina trochę pierwsze Bondy – dziś trochę przestarzałe, jednak wciąż pełne uroku.

W komiksie widać również, że Jakub Martewicz świetnie się bawi podczas rysowania kolejnych przygód swojego agenta. Sam fakt, że od pewnego czasu „Henryk Kaydan” ukazuje się w cyklu comiesięcznym zasługuje na pochwałę i gromkie brawa.

„Henryk Kaydan” ma wiele braków w warstwie graficznej, a scenariusz – przepełniony „gadającymi głowami” – miejscami nuży i robi się wtórny. Mimo to, warto dać „Henrykowi” szansę, bo ma w sobie szczególną magię. Ja mam tylko nadzieję, że w następnej historii, zamykającej się w kolejnych trzech zeszytach (a którą zrecenzuję już wkrótce), autor zaprezentuje coś bardziej oryginalnego. Liczę również na to, że rysunki z czasem staną się lepsze, wszak praktyka czyni mistrza. Boję się tylko, że z moich nadziei nic nie wyjdzie, gdy trzeba będzie dotrzymać comiesięcznego terminu wydania…

Autor: Jan „Anonimowy Grzybiarz” Sławiński


Henryk Kaydan #1

Henryk Kaydan #1

Redaktor naczelny: Agata Jaczun
Scenariusz: Jakub Martewicz
Rysunki: Jakub Martewicz
Okładka: Jakub Martewicz
Wydanie: I
Data wydania: PaĽdziernik 2010
Seria: Henryk Kaydan,
Druk: czarno-biały, kreda
Oprawa: miękka
Format: B5
Stron: 28
Cena: 5 zł
Wydawnictwo: Niezależne

Pozycja jest częścią serii Henryk Kaydan.

Galerie:
Henryk Kaydan #1 Henryk Kaydan #1 Henryk Kaydan #1

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-

Dodaj komentarz

Twój komentarz:


Najczęściej czytane

Ostatnie recenzje

Ostatnie newsy

Nasze strony

Reklama © 2004-2012 nast.pl     RSSRSS    Projekt i realizacja: sismedia.eu